W czerwcu pisząc o "EKG" Wikisłownika stwierdziłem, że Wikisłownik dobije do liczby 100 000 stron przed prognozowanym wtedy przez skrypt 24 października. I co? Miałem rację; szkoda, że z nikim nie założyłem się o żadne pieniądze ;-) Gdzieś w nocy z 5 na 6 października padła kolejna granica — przede wszystkim dzięki Nemo produkującemu hasła z węgierskiego i anonimowemu użytkownikowi z Warszawy wstydzącemu się zalogować, a piszącemu w zakresie od bośniackiego i słowackiego przez polski do arabskiego.
Mnie zaś dzisiaj udało się rozwiązać zagadnienie, czy skiba i pomazka oznaczają po górnołużycku kromkę czy naszą skibę. Znajomy Łużyczanin wyjaśnił przyjaźnie, że skiba w górnołużyckim to odkryty kawałek chleba (czyli zwykła kromka), a pomazka to już taka skiba posmarowana masłem. Ot, o takich szczegółach normalne słowniki nie piszą. A ponieważ nie piszą, trzeba robić małe śledztwa; na szczęście nie zawsze takie, jak czasem w dolnołużyckim. Ech, dolnołużycki… Ja tu kiedyś wszystko z siebie w końcu wyrzucę, ujawnię, jak to naprawdę z tym językiem jest, co ma wspólnego z Izraelem, kim są naprawdę włodarze dolnołużyckich instytucji oraz za czym stoją kultyści Latającego Potwora Spagetti. Ha! Ale to w następnych odcinkach, bądźcie cierpliwi.
06 października 2008
26 września 2008
Europejski Dzień Języków
Dzisiaj mamy Europejski Dzień Języków, mający przypominać ludziom, że warto uczyć się języków. Sprawa ma widać dużą wagę, bo święto zostało ustanowione przez radę ministrów Unii Europejskiej w roku 2001, a teraz wspierają je Komisja i Rada Europejska. W Polsce organizowanych jest parę imprez, zarówno w większych, jak i mniejszych miastach. Co do ciekawostek, ulotka przygotowana przez europejskie instytucje zachęca do nauki języków bardzo wymownie, bo przygotowano ją w 11 językach, wszystkich dla nas obcych.
Z naszej strony chcieliśmy świętować Europejski Dzień Języków przez osiągnięcie 10 000 stron — jak na złość całkiem niedawno zepsuł się licznik (zepsuł, nie zepsuł — w każdym razie ani drgnie) i mimo heroicznych wysiłków użytkowników nie udało nam się to.
Jeszcze w kwestii języków — do 200 brakuje nam na Wikisłowniku jeszcze jednego. Może to właśnie ty znasz ten, którego jeszcze nie mamy?
Z naszej strony chcieliśmy świętować Europejski Dzień Języków przez osiągnięcie 10 000 stron — jak na złość całkiem niedawno zepsuł się licznik (zepsuł, nie zepsuł — w każdym razie ani drgnie) i mimo heroicznych wysiłków użytkowników nie udało nam się to.
Jeszcze w kwestii języków — do 200 brakuje nam na Wikisłowniku jeszcze jednego. Może to właśnie ty znasz ten, którego jeszcze nie mamy?
24 września 2008
KISS psa w nos...
Na blogu Radomila pojawił się wpis o trudności w edycji Wikipedii. Zauważono, że powinna być stosowana reguła KISS, która sprowadza się do tego, że jak najwięcej rzeczy powinno być maksymalnie uproszczonych. Na Wikipedii jest zbyt dużo zasad, zbyt dużo szablonów i szablono-maniaków.
Zastanawiam się, jak to odnieść do Wikisłownika. Chyba moje obawy są słuszne, że Wikisłownik dogoni Wikipedię w trudności edycji już niedługo. Co może być tego przyczyną?
1. brak struktur specjalnie dla słownika; Wikisłownik i pozostałe projekty mają taki sam system edycji jak Wikipedia; musimy dostosowywać się do zastanych struktur; brak nowych rozwiązań
2. powoli, ale rośnie liczba szablonów; na początku pisało się''[[rzeczownik|rzecz.]]'' ''[[czasownik|czas.]]'', ''z łac. [[hypothēca]]'', zobacz też: [[w:Prostota|prostota]] w Wikipedii, zobacz też: [[musika]] (i od razu wszystko było jasne). Teraz pisze się {{rzecz}}, {{czas}}, {{etym|łac|hypothēca}}, {{wikipedia}}, {{zobteż}}, {{zobteż2}} i inne... Że już nie wspomnę o ilości parametrów do spamiętania... Boję się myśleć, ile tego jest na Wikipedii...
Być może na Wikipedii ze strony zwolenników szablonów padał argument, że kod strony jest dla edytorów, a efekt jest ważniejszy, to właśnie efekt końcowy oglądają czytelnicy. Ha! Taki wał! Powiem szczerze - wolę edytować strony pełne HTMLa niż hasła Wikipedii. Wróćmy jednak na nasz poczciwy Wikisłownik...
Zastanawiam się nad pomysłem powrotu do starych zasad. Co by było, gdyby nie było szablonu {{wikipedia}}, a zamiast niego pisali jak powyżej? Albo zamiast {{zobteż}} i {{zobteż2}} pisać także jak powyżej?
Tylko proszę, nie piszcie mi, że szablony są dla dobra serwerów, albo że szablony to krótszy zapis i mniej znaków jest zapisywanych... Jakoś gdy boty edytują setki tysięcy znaków w ciągu minuty to nikt nie mówi o serwerach, a gdy my chcemy uprościć edycję do pełnego widoku hasła, to zasłaniacie się serwerami albo - o zgrozo - prostotą edycji. Pisząc "pełny widok" mam na myśli, żeby jak najwięcej tego, co widzi czytelnik było w kodzie strony. I tak mamy już szablony w szkielecie hasła. Ja nie chcę więcej! Do czego to doszło, żeby na zlocie uczyć ludzi z Wikipedii jak tworzyć proste hasła słownika?!
Zastanawiam się, jak to odnieść do Wikisłownika. Chyba moje obawy są słuszne, że Wikisłownik dogoni Wikipedię w trudności edycji już niedługo. Co może być tego przyczyną?
1. brak struktur specjalnie dla słownika; Wikisłownik i pozostałe projekty mają taki sam system edycji jak Wikipedia; musimy dostosowywać się do zastanych struktur; brak nowych rozwiązań
2. powoli, ale rośnie liczba szablonów; na początku pisało się
Być może na Wikipedii ze strony zwolenników szablonów padał argument, że kod strony jest dla edytorów, a efekt jest ważniejszy, to właśnie efekt końcowy oglądają czytelnicy. Ha! Taki wał! Powiem szczerze - wolę edytować strony pełne HTMLa niż hasła Wikipedii. Wróćmy jednak na nasz poczciwy Wikisłownik...
Zastanawiam się nad pomysłem powrotu do starych zasad. Co by było, gdyby nie było szablonu {{wikipedia}}, a zamiast niego pisali jak powyżej? Albo zamiast {{zobteż}} i {{zobteż2}} pisać także jak powyżej?
Tylko proszę, nie piszcie mi, że szablony są dla dobra serwerów, albo że szablony to krótszy zapis i mniej znaków jest zapisywanych... Jakoś gdy boty edytują setki tysięcy znaków w ciągu minuty to nikt nie mówi o serwerach, a gdy my chcemy uprościć edycję do pełnego widoku hasła, to zasłaniacie się serwerami albo - o zgrozo - prostotą edycji. Pisząc "pełny widok" mam na myśli, żeby jak najwięcej tego, co widzi czytelnik było w kodzie strony. I tak mamy już szablony w szkielecie hasła. Ja nie chcę więcej! Do czego to doszło, żeby na zlocie uczyć ludzi z Wikipedii jak tworzyć proste hasła słownika?!
Etykiety:
doświadczenie,
edytowanie,
Equadus,
pisanie haseł,
problem,
serwery,
szablony,
tworzenie haseł,
zmiany
14 września 2008
O niebiosa, jak ludzie mogą szukać takich rzeczy?
Statystyki są niewzruszone: tak jak ponad rok temu najczęściej oglądanym hasłem na Wikisłowniku pozostaje chuj. Gdy dzienna liczba wejść na stronę główną waha się między 1000 a 1600, to darzone szczególną uwagą hasło jest czytane od lipca dzień w dzień średnio ponad 400 razy — i mogę się założyć, że ludzie nie szukają w nim bynajmniej opisu języka Indian. Nieźle, w pierwszej pięćdziesiątce, trzymają się też hasła cwel, dupa, kurwa, a z międzynarodowych bitch. Dla porównania, o kulturze chce dziennie czytać mniej niż 20 osób, o sztuce zaś najwidoczniej prawie nikt (brak w zestawieniu).
Pewnie gdybym miał parę krzyżyków więcej na karku, zacząłbym w tym miejscu rozwodzić się nad upadkiem moralności w naszych czasach i zepsuciem dzisiejszej młodzieży, lub też w świętym uniesieniu zacząłbym krucjatę przeciwko wulgaryzmom; czytelników chciałbym od razu uspokoić, że nic podobnego nie szykuję. ;-) Gdy przyjrzymy się uważniej statystykom, zauważymy, że w ścisłej czołówce utrzymują się też niezmiennie hasła rzadko (ponad 300 wejść dziennie), w ogóle, wziąć — czyli słowa, które bardzo często są pisane nieprawidłowo. A co tam, może oto oznaka, że ludzie zaczęli uważać nie tylko, co piszą po polsku, ale też jak piszą? Skoro na Wikisłowniku jest wyjaśnione obok prawidłowej pisowni, jak nie należy słowa pisać, to ludzie znajdują te hasła? Na liczbę dziennych wejść na hasło „chuj” należałoby więc patrzeć optymistycznie: 400 ludzi oglądających dziennie tę stronę być może chce upewnić się, jak dobrze zapisać to słowo, poznaje etymologię i przyczyny, dla której pisownia przez samo „h” jest niewłaściwa.
Gdyby ktoś jeszcze załamywał ręce nad językiem obecnej młodzieży, niech zwróci uwagę, że ponad 150 osób dziennie czyta hasło per aspera ad astra, popularne są też dum spiro, spero, pejoratywny i sarkazm (to ostatnie nie wiedzieć czemu ma aż około 300 wejść dziennie). Na początku września absolutnym hitem jest jątrew, odwiedzane średnio przez pierwszych 9 dni miesiąca przez imponującą liczbę 934 osób dziennie. Co się dzieje? Nie mam pojęcia, może jakiś mały efekt Slashdota? Albo w „Polityce” w jednym z artykułów ktoś użył tego określenia i cała Polska szuka teraz, co ono znaczy? :-) Sam przyznam się, że dzisiaj słowo zobaczyłem po raz pierwszy na oczy.
Pewnie gdybym miał parę krzyżyków więcej na karku, zacząłbym w tym miejscu rozwodzić się nad upadkiem moralności w naszych czasach i zepsuciem dzisiejszej młodzieży, lub też w świętym uniesieniu zacząłbym krucjatę przeciwko wulgaryzmom; czytelników chciałbym od razu uspokoić, że nic podobnego nie szykuję. ;-) Gdy przyjrzymy się uważniej statystykom, zauważymy, że w ścisłej czołówce utrzymują się też niezmiennie hasła rzadko (ponad 300 wejść dziennie), w ogóle, wziąć — czyli słowa, które bardzo często są pisane nieprawidłowo. A co tam, może oto oznaka, że ludzie zaczęli uważać nie tylko, co piszą po polsku, ale też jak piszą? Skoro na Wikisłowniku jest wyjaśnione obok prawidłowej pisowni, jak nie należy słowa pisać, to ludzie znajdują te hasła? Na liczbę dziennych wejść na hasło „chuj” należałoby więc patrzeć optymistycznie: 400 ludzi oglądających dziennie tę stronę być może chce upewnić się, jak dobrze zapisać to słowo, poznaje etymologię i przyczyny, dla której pisownia przez samo „h” jest niewłaściwa.
Gdyby ktoś jeszcze załamywał ręce nad językiem obecnej młodzieży, niech zwróci uwagę, że ponad 150 osób dziennie czyta hasło per aspera ad astra, popularne są też dum spiro, spero, pejoratywny i sarkazm (to ostatnie nie wiedzieć czemu ma aż około 300 wejść dziennie). Na początku września absolutnym hitem jest jątrew, odwiedzane średnio przez pierwszych 9 dni miesiąca przez imponującą liczbę 934 osób dziennie. Co się dzieje? Nie mam pojęcia, może jakiś mały efekt Slashdota? Albo w „Polityce” w jednym z artykułów ktoś użył tego określenia i cała Polska szuka teraz, co ono znaczy? :-) Sam przyznam się, że dzisiaj słowo zobaczyłem po raz pierwszy na oczy.
08 września 2008
Co ma wspólnego golizna z lasem
Jest sobie w dolnołużyckim słówko „góla”, które jest o tyle dziwne, że oznacza „las”. Gdy je zobaczyłem po raz pierwszy, wydało mi się bardzo podejrzane - no bo jak to, pierwsze skojarzenie nasuwa się z czymś gołym, a las bynajmniej gołym terenem nie jest. Po jakimś czasie okazało się, że nie tylko u mnie wyraz ten powoduje taką reakcję; ba, łamią sobie nad nim głowę dolnołużyccy etymolodzy. Wpadł mi w ręce niedawno 34 numer „Nowego Casnika” z tego roku, gdzie temat pochodzenia tego wyrazu zajmuje 2 (!) strony. A sprawa nie jest trywialna, bo do wyjaśnienia zaprzęgnięto badania archeologiczne i wiedzę o sposobie orania roli w Średniowieczu.
Na zapoznanie się z artykułami tam zamieszczonymi miałem w pociągu dużo czasu, więc przewałkowałem temat od początku do końca tyle razy, że doszedłem ostatecznie do sensu całości bez użycia słownika. Artykuły były bardzo ciekawe i jakby nie było, przekonały mnie do przedstawionych wyjaśnień. Naturalnie stwierdziłem, że szkoda by było, żeby efektami moich zmagań z opisami użycia pługa i płodozmianu nie podzielić się z innymi. Oto więc jest: hasło góla z moim zdaniem najdłuższą etymologią na Wikisłowniku. Nie, nie zajmuje dwóch powierzchni ekranu, więc zachęcam do rzucenia okiem. ;-)
01 września 2008
Wikisłownik pomysłem na reklamę
Co może mieć wspólnego Wikisłownik z reklamami? Zobaczcie, co znalazłem dziś jako wkładkę w dodatku telewizyjnym papierowej Gazety Wyborczej z tego tygodnia:

Reklama ma cztery strony, tak wygląda pierwsza z nich, mająca zachęcać do zajrzenia dalej. W środku nie ma nic wartego omówienia w tym miejscu (zdjęcia i ceny produktów), zostańmy więc przy pierwszej stronie. Wygląda znajomo? Ha, coś mi to przypomina – pomyślałem - coś jakby definicja w Słowniku Języka Polskiego PWN albo Wikisłowniku. Tknięty przeczuciem wrzuciłem „bzik” do wyszukiwarki Wikisłownika – wyskoczyło prawie kropka w kropkę to samo, jak na kartce. Dokładniej, przed ukazaniem się reklamy hasło wyglądało tak, ale 30 sierpnia, czyli już po fakcie, ktoś je nieco rozbudował i wygląda ono inaczej (chyba lepiej). Tak, tak, przyznaję w związku z tym, że nie odkrywam pisząc niniejszy wpis Ameryki; nie wiem niestety, kto był bardziej spostrzegawczy ode mnie, bo edycji dokonano spod adresu IP warszawskiej Neostrady.
Wracając do meritum: czyż fakt, że układ typograficzny hasła na Wikisłowniku został wykorzystany na stronie otwierającej reklamę, nie poświadcza o tym, że w prostocie tego układu kryje się też funkcjonalność i piękno? Że robimy słownik nie tylko dobry, ale też ładny? Być może; w każdym razie według szwedzkiej firmy robimy najwidoczniej słownik pasujący do ich mebli ;-)
Kończąc zachwyty nad tym, że Wikisłownik znajduje zastosowanie w coraz to nowych, nie zawsze spodziewanych miejscach (oby tak było dalej), chciałbym tylko nadmienić, że byłoby miło, gdyby gdzieś w treści reklamy pojawiło się, choćby drobnym drukiem i na marginesie, słowo „Wikisłownik”. Nie jest uprzejmie brać czyjeś pomysły i udawać, że są wyłącznie własne.
Przedstawiona grafika jest chroniona prawem autorskim i nie może być bez zgody jej twórców kopiowana ani modyfikowana. W niniejszym artykule została użyta na podstawie art. 29 ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w celu analizy krytycznej.

Reklama ma cztery strony, tak wygląda pierwsza z nich, mająca zachęcać do zajrzenia dalej. W środku nie ma nic wartego omówienia w tym miejscu (zdjęcia i ceny produktów), zostańmy więc przy pierwszej stronie. Wygląda znajomo? Ha, coś mi to przypomina – pomyślałem - coś jakby definicja w Słowniku Języka Polskiego PWN albo Wikisłowniku. Tknięty przeczuciem wrzuciłem „bzik” do wyszukiwarki Wikisłownika – wyskoczyło prawie kropka w kropkę to samo, jak na kartce. Dokładniej, przed ukazaniem się reklamy hasło wyglądało tak, ale 30 sierpnia, czyli już po fakcie, ktoś je nieco rozbudował i wygląda ono inaczej (chyba lepiej). Tak, tak, przyznaję w związku z tym, że nie odkrywam pisząc niniejszy wpis Ameryki; nie wiem niestety, kto był bardziej spostrzegawczy ode mnie, bo edycji dokonano spod adresu IP warszawskiej Neostrady.
Wracając do meritum: czyż fakt, że układ typograficzny hasła na Wikisłowniku został wykorzystany na stronie otwierającej reklamę, nie poświadcza o tym, że w prostocie tego układu kryje się też funkcjonalność i piękno? Że robimy słownik nie tylko dobry, ale też ładny? Być może; w każdym razie według szwedzkiej firmy robimy najwidoczniej słownik pasujący do ich mebli ;-)
Kończąc zachwyty nad tym, że Wikisłownik znajduje zastosowanie w coraz to nowych, nie zawsze spodziewanych miejscach (oby tak było dalej), chciałbym tylko nadmienić, że byłoby miło, gdyby gdzieś w treści reklamy pojawiło się, choćby drobnym drukiem i na marginesie, słowo „Wikisłownik”. Nie jest uprzejmie brać czyjeś pomysły i udawać, że są wyłącznie własne.
Przedstawiona grafika jest chroniona prawem autorskim i nie może być bez zgody jej twórców kopiowana ani modyfikowana. W niniejszym artykule została użyta na podstawie art. 29 ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w celu analizy krytycznej.
11 sierpnia 2008
Zainteresowanie serwerami
Zastanawia mnie jedna kwestia...
Jaki jest sens upominania użytkownika tekstami typu:
Może wydaje Wam się to głupie, ale co takiego zwykłego szarego burka zwanego edytorem powinno obchodzić, że serwery Fundacji nie ogarniają edycji? Nikt tutaj nie zakładał konta z myślą o niewydolności i obciążeniach serwerów. Co go to obchodzi? To nie jego problem. On tutaj jest od edytowania, a nie od martwienia się, że jego edycje podgrzewają serwery. Ja osobiście dostałem kilka takich informacji i szczerze mówiąc miałem ochotę w ogóle nie edytować... Jeśli mamy serwery za słabe, to może trzeba napisać w sitenotice, żeby nie robić zbyt wiele drobnych niemerytorycznych edycji? Przepraszam, ale trochę irytuje mnie taka troska serwerami przelewana na szarych edytorów... Edytorzy nie są od martwienia się o sprawy techniczne; oni są od edytowania a admini są od wyłapywania wandalizmów i pomagania innym w edycji.
Jeśli ktoś chce poprawiać literówki - niech poprawia. Jeśli ma ochotę zmieniać linki do przekierowań - niech zmienia.
Jaka w tym "śmiałość edytowania", skoro mam się ograniczać?
Druga kwestia odnosi się do Wikisłownika. Niektórzy wpisują prośby o wypełnianie opisu zmian przy tworzeniu nowej strony. Argument: zaśmiecanie OZ. Zaśmieca? I co z tego? To problem patrolującego, a nie tworzącego. Po to właśnie był tworzony podgląd początkowego fragmentu strony.
Jaki jest sens upominania użytkownika tekstami typu:
[...] niepotrzebnie obciąża serwery.
Może wydaje Wam się to głupie, ale co takiego zwykłego szarego burka zwanego edytorem powinno obchodzić, że serwery Fundacji nie ogarniają edycji? Nikt tutaj nie zakładał konta z myślą o niewydolności i obciążeniach serwerów. Co go to obchodzi? To nie jego problem. On tutaj jest od edytowania, a nie od martwienia się, że jego edycje podgrzewają serwery. Ja osobiście dostałem kilka takich informacji i szczerze mówiąc miałem ochotę w ogóle nie edytować... Jeśli mamy serwery za słabe, to może trzeba napisać w sitenotice, żeby nie robić zbyt wiele drobnych niemerytorycznych edycji? Przepraszam, ale trochę irytuje mnie taka troska serwerami przelewana na szarych edytorów... Edytorzy nie są od martwienia się o sprawy techniczne; oni są od edytowania a admini są od wyłapywania wandalizmów i pomagania innym w edycji.
Jeśli ktoś chce poprawiać literówki - niech poprawia. Jeśli ma ochotę zmieniać linki do przekierowań - niech zmienia.
Jaka w tym "śmiałość edytowania", skoro mam się ograniczać?
Druga kwestia odnosi się do Wikisłownika. Niektórzy wpisują prośby o wypełnianie opisu zmian przy tworzeniu nowej strony. Argument: zaśmiecanie OZ. Zaśmieca? I co z tego? To problem patrolującego, a nie tworzącego. Po to właśnie był tworzony podgląd początkowego fragmentu strony.
28 lipca 2008
Test nowego wyglądu haseł
Dyskutowaliśmy ostatnio nad układem haseł na Wikisłowniku oraz jego "rozluźnieniem", czyli radzeniem sobie z hasłami, które upychają zbyt dużo informacji w jednym miejscu. Najnowsza propozycja zbliża nas nieco do Niemców – informacje nie są umieszczone w tej samej linijce, jak do tej pory, ale w następnym wierszu; umożliwia też rozbijanie długiego tekstu na kilka linijek. Z tym, że nie zniemczamy się do końca ;-) Kod hasła niemieckiego i polskiego znacząco różni się długością. Możecie porównać – "nić" po staremu i nowemu.
Nowy układ został testowo wprowadzony na całym Wikisłowniku – na szczęście przy używanej przez nas konstrukcji haseł taka operacja jest szybka i nie wymaga modyfikacji samych haseł. Jeśli się podoba – zostanie na stałe. Czekamy na opinie na temat zmian.
Nowy układ został testowo wprowadzony na całym Wikisłowniku – na szczęście przy używanej przez nas konstrukcji haseł taka operacja jest szybka i nie wymaga modyfikacji samych haseł. Jeśli się podoba – zostanie na stałe. Czekamy na opinie na temat zmian.
25 lipca 2008
Restrukturyzacja Wikisłownika
Czasem mam wrażenie, że boimy się wprowadzać większe zmiany do Wikisłownika... Zmiany, które przecież są konieczne.
1) Jedną z najważniejszych zmian, jakiej wymaga projekt, jest zmiana szablonu hasła. Uważam to za priorytet. Wszyscy mówią, że zmiany są potrzebne, ale pomysłami nikt się nie podzieli. Mój pomysł jest taki, aby szablon hasła był jeden dla danego języka. Dosłownie - jeden. Mam tu na myśli coś w rodzaju odpowiednika infoboksu na Wikipedii. Jeśli potrzebne byłyby jakiekolwiek zmiany, dokonałoby się zmian tylko w jednym szablonie (szablonie danego języka). Nawet jeśli taki szablon języka nie będzie doskonały - wystarczy poprawić TYLKO JEDEN szablon i cały język mamy załatwiony. Praktycznie nie potrzebowalibyśmy botów do masowych zmian.
2) Jeśli już będą szablony dla każdego języka, trzeba zmienić system tworzenia nowych stron/haseł (po przemyśleniu stwierdzam, że to jest trudne dla 'nowych' ludzi). Myślałem tutaj o rozwijanej liście, z której wybierałoby się odpowiedni język. Po kliknięciu, w miejscu kursora, pojawia się odpowiedni szablon.
3) Trzeba też przetrzebić strony pomocy. Wiele zasad stosujemy, jednak w Pomocy nie ma o nich ani słowa.
4) Zająć się przysłowiami - Wikisłownik czy Wikicytaty? Na Wikipedii są jednocześnie linki do kategorii z przysłowiami na Wikicytatach jak i alfabetyczny indeks... do Wikisłownika. Osobiście uważam, że powinny być na Wikicytatach.
5) 'Język' śląski. Czy czas na rewolucję? Robimy osobną kategorię czy zostawiamy jako regionalizm?
Pomysły (zebrane):
6) Zmieniłbym system numeracji. Teraz mamy:
odmiana: (1.1) ... ... ...; (1.2) ... ... ...
Zmieniłbym na:
odmiana:
(1.1) ... ... ...
(1.2) ... ... ...
I tak dalej. Podobnie z innymi sekcjami (synonimy, antonimy, uwagi...). Teraz, gdy tak zrobimy, tworzy się duża i nieprzyjemna pusta przestrzeń.
7) wprowadzić coś w stylu: "czy chodziło Ci o ...?" do wyszukiwania.
8) dodanie flag jako wizualnej informacji, w jakich językach jest zdefiniowane hasło
9) dodatkowa zakładka "Źródła", na której będzie można (wręcz należało będzie) podać drukowane źródła co do znaczeń danego hasła wraz z linkiem do weryfikowanej wersji
10) ustawienie w preferencjach, które języki nas interesują - sekcje pozostałych byłyby po prostu ukrywane
Chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię. Chodzi o slangi i gwary specjalistyczne. Nie widzę żadnego normalnego słownikowego uzasadnienia, dla którego hasła z indeksów gwar specjalistycznych powinny być linkowane. Weźmy dla przykładu Indeks:Polski - Gwara muzyków rockowych. Hasło 'pałker'. Super słownikowe... 'Elektryk - gitara elektryczna', 'wióry - ...'. Chyba nie muszę dokładniej wyjaśniać o co mi chodzi...
Wymieniłem kilka niedoskonałości Wikisłownika, o których wiedzą praktycznie tylko stali edytorzy projektu. Ruszmy z tym wszystkim! Tsca i Youandme (m.in. oni) pracowali sporo nad obecnym kształtem projektu 4 lata temu, ale teraz widać, że jest sporo niedociągnięć. Nie możemy jednak mieć do nikogo pretensji. I tak mamy o niebo lepszą organizację niż inne Wikisłowniki (choć są też lepsze pomysły). Jeśli kilka osób 4 lata temu mogło wypracować zasady i szablon, to teraz tym bardziej jesteśmy w stanie udoskonalić to wszystko, aby czytanie, przeglądanie, edytowanie i tworzenie haseł było jak najłatwiejsze i w ogóle cacy. Sam przecież tego wszystkiego nie zrobię ;). Może warto zrobić "skajpową" konferencję, na której przedyskutujemy pomysły? Czas leci, a haseł przybywa...
1) Jedną z najważniejszych zmian, jakiej wymaga projekt, jest zmiana szablonu hasła. Uważam to za priorytet. Wszyscy mówią, że zmiany są potrzebne, ale pomysłami nikt się nie podzieli. Mój pomysł jest taki, aby szablon hasła był jeden dla danego języka. Dosłownie - jeden. Mam tu na myśli coś w rodzaju odpowiednika infoboksu na Wikipedii. Jeśli potrzebne byłyby jakiekolwiek zmiany, dokonałoby się zmian tylko w jednym szablonie (szablonie danego języka). Nawet jeśli taki szablon języka nie będzie doskonały - wystarczy poprawić TYLKO JEDEN szablon i cały język mamy załatwiony. Praktycznie nie potrzebowalibyśmy botów do masowych zmian.
2) Jeśli już będą szablony dla każdego języka, trzeba zmienić system tworzenia nowych stron/haseł (po przemyśleniu stwierdzam, że to jest trudne dla 'nowych' ludzi). Myślałem tutaj o rozwijanej liście, z której wybierałoby się odpowiedni język. Po kliknięciu, w miejscu kursora, pojawia się odpowiedni szablon.
3) Trzeba też przetrzebić strony pomocy. Wiele zasad stosujemy, jednak w Pomocy nie ma o nich ani słowa.
4) Zająć się przysłowiami - Wikisłownik czy Wikicytaty? Na Wikipedii są jednocześnie linki do kategorii z przysłowiami na Wikicytatach jak i alfabetyczny indeks... do Wikisłownika. Osobiście uważam, że powinny być na Wikicytatach.
5) 'Język' śląski. Czy czas na rewolucję? Robimy osobną kategorię czy zostawiamy jako regionalizm?
Pomysły (zebrane):
6) Zmieniłbym system numeracji. Teraz mamy:
odmiana: (1.1) ... ... ...; (1.2) ... ... ...
Zmieniłbym na:
odmiana:
(1.1) ... ... ...
(1.2) ... ... ...
I tak dalej. Podobnie z innymi sekcjami (synonimy, antonimy, uwagi...). Teraz, gdy tak zrobimy, tworzy się duża i nieprzyjemna pusta przestrzeń.
7) wprowadzić coś w stylu: "czy chodziło Ci o ...?" do wyszukiwania.
8) dodanie flag jako wizualnej informacji, w jakich językach jest zdefiniowane hasło
9) dodatkowa zakładka "Źródła", na której będzie można (wręcz należało będzie) podać drukowane źródła co do znaczeń danego hasła wraz z linkiem do weryfikowanej wersji
10) ustawienie w preferencjach, które języki nas interesują - sekcje pozostałych byłyby po prostu ukrywane
Chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię. Chodzi o slangi i gwary specjalistyczne. Nie widzę żadnego normalnego słownikowego uzasadnienia, dla którego hasła z indeksów gwar specjalistycznych powinny być linkowane. Weźmy dla przykładu Indeks:Polski - Gwara muzyków rockowych. Hasło 'pałker'. Super słownikowe... 'Elektryk - gitara elektryczna', 'wióry - ...'. Chyba nie muszę dokładniej wyjaśniać o co mi chodzi...
Wymieniłem kilka niedoskonałości Wikisłownika, o których wiedzą praktycznie tylko stali edytorzy projektu. Ruszmy z tym wszystkim! Tsca i Youandme (m.in. oni) pracowali sporo nad obecnym kształtem projektu 4 lata temu, ale teraz widać, że jest sporo niedociągnięć. Nie możemy jednak mieć do nikogo pretensji. I tak mamy o niebo lepszą organizację niż inne Wikisłowniki (choć są też lepsze pomysły). Jeśli kilka osób 4 lata temu mogło wypracować zasady i szablon, to teraz tym bardziej jesteśmy w stanie udoskonalić to wszystko, aby czytanie, przeglądanie, edytowanie i tworzenie haseł było jak najłatwiejsze i w ogóle cacy. Sam przecież tego wszystkiego nie zrobię ;). Może warto zrobić "skajpową" konferencję, na której przedyskutujemy pomysły? Czas leci, a haseł przybywa...
01 lipca 2008
Dobre hasło/Złe hasło
Ostatni post Radomila podsunął mi pewien pomysł. Pomyślałem o systemie oceniania haseł. Moja wizja jest taka, żeby przy każdej sekcji języka (obok "edytuj") dodać znaki (napisy?, grafika?) dające możliwość oceny danego hasła. Zaleta jest taka, że takie hasło będzie mógł szybko ocenić każdy odwiedzający. Nie da się ukryć, że większość naszych haseł to stuby, więc przy sprawdzaniu takich haseł nie byłoby problemu. Gdzie zbierać wszystkie kliknięcia dla danego hasła...? Jak określić wartość takich statystyk gdy kilka osób kliknie sobie "dla jaj"...? Tego jeszcze nie przemyślałem. Propozycje mile widziane. Również znajomych z Wikipedii. Może to i zbyt futurystyczny pomysł, ale wolałem napisać, bo może ktoś na coś wpadnie ciekawego.
22 czerwca 2008
Pomoc gorsza od wandalizowania
Ostatnio pojawiła się sprawa, z którą chyba Wikisłownikarze nie mieli jeszcze do czynienia (na Wikipedii to co innego ;)). Sprawa Pana T. przejdzie do historii Wikisłownika. Zawsze myślałem, że Wikisłownik tworzy się troszkę łatwiej od Wikipedii. Hasła tworzy się szybciej, łatwiej i przyjemniej. Nie trzeba znać nadmiernej ilości szablonów (a wszystkie kwalifikatory są intuicyjne) - wystarczy tylko kliknąć i mamy gotowy szablon hasła, do którego trzeba wpisać znaczenie i mamy stuba. Na Wikipedii inaczej patrzy się na stuby. Dla Wikisłownika, jak dla każdego normalnego słownika, najważniejsze jest znaczenie słowa. Ważny jest też prosty przykład użycia, którego wymyślenie nie powinno sprawiać nikomu problemu. Hasła z szablonem i tylko poprawnym znaczeniem (nawet niepodlinkowanym) nikt nie skasuje. Nie jest to specjalnie pożądane, ale lepsze znaczenie hasła niż brak znaczenia.
Okazuje się jednak, że Wikisłownik jest wciąż bardzo skomplikowany... Są użytkownicy, którzy mimo szczerych chęci i pragnienia rozwoju słownika, wykonują więcej szkody niż pożytku. Pytanie: jak długo można pouczać? Jak długo można wprowadzać kogoś w tak proste wydawałoby się utworzenie prostego hasła? Jak długo można chodzić za kimś takim na OZ, sprawdzać każdą jego edycję, poprawiać po nim i wpisywać mu w dyskusję co robi źle? Co innego, gdy jest to jakiś IPek, który z doskoku zrobi dwa hasła i znika, a co innego, gdy jest to zalogowany permanentny użytkownik, który swoimi edycjami wymusza na bardziej doświadczonych osobach pilnowanie jego działań niż zajęcie się rozwojem haseł. Czy potrzebujemy takich ludzi? Wydawałoby się, że nic z kimś takim nie można zrobić, bo jesteśmy wyrozumiali i wciąż mamy nadzieję, że może się w końcu nauczy.
Osobiście uważam, że nie potrzebujemy takich osób. Jeśli ktoś ma robić hasła, które wymagają praktycznie utworzenia od nowa, to niech niczego nie robi. Jeśli po miesiącu czy dwóch nie docierają do niego nasze uwagi, pouczenia, wklejane diffy itp., to czego można się spodziewać po kimś takim? Mamy go zaprosić na bezpłatne warszaty? Może filmik instruktażowy?
Rozwiązanie jest proste: zablokować. Ale czasem nawet blokada nie powstrzymuje. Dynamiczne IP to przekleństwo. Blok okazuje się gorszy, niż jakby działał zalogowany, ponieważ edycji IPeków jest dużo i praktycznie każdą trzeba sprawdzać. Jak na razie udaje się nad tym zapanować, ponieważ Wikisłownik toczy się dość wolno (ale stale :)). Jeśli jednak OZ przyspieszy, nie będzie czasu na całe masy tekstów instruktażowych w dyskusji użytkownika. Będzie jak na Wikipedii - raz, (ewentualnie: dwa, trzy), blok. Uczniowie podstawówek - do zeszytów!
Okazuje się jednak, że Wikisłownik jest wciąż bardzo skomplikowany... Są użytkownicy, którzy mimo szczerych chęci i pragnienia rozwoju słownika, wykonują więcej szkody niż pożytku. Pytanie: jak długo można pouczać? Jak długo można wprowadzać kogoś w tak proste wydawałoby się utworzenie prostego hasła? Jak długo można chodzić za kimś takim na OZ, sprawdzać każdą jego edycję, poprawiać po nim i wpisywać mu w dyskusję co robi źle? Co innego, gdy jest to jakiś IPek, który z doskoku zrobi dwa hasła i znika, a co innego, gdy jest to zalogowany permanentny użytkownik, który swoimi edycjami wymusza na bardziej doświadczonych osobach pilnowanie jego działań niż zajęcie się rozwojem haseł. Czy potrzebujemy takich ludzi? Wydawałoby się, że nic z kimś takim nie można zrobić, bo jesteśmy wyrozumiali i wciąż mamy nadzieję, że może się w końcu nauczy.
Osobiście uważam, że nie potrzebujemy takich osób. Jeśli ktoś ma robić hasła, które wymagają praktycznie utworzenia od nowa, to niech niczego nie robi. Jeśli po miesiącu czy dwóch nie docierają do niego nasze uwagi, pouczenia, wklejane diffy itp., to czego można się spodziewać po kimś takim? Mamy go zaprosić na bezpłatne warszaty? Może filmik instruktażowy?
Rozwiązanie jest proste: zablokować. Ale czasem nawet blokada nie powstrzymuje. Dynamiczne IP to przekleństwo. Blok okazuje się gorszy, niż jakby działał zalogowany, ponieważ edycji IPeków jest dużo i praktycznie każdą trzeba sprawdzać. Jak na razie udaje się nad tym zapanować, ponieważ Wikisłownik toczy się dość wolno (ale stale :)). Jeśli jednak OZ przyspieszy, nie będzie czasu na całe masy tekstów instruktażowych w dyskusji użytkownika. Będzie jak na Wikipedii - raz, (ewentualnie: dwa, trzy), blok. Uczniowie podstawówek - do zeszytów!
Etykiety:
blokowanie,
doświadczenie,
Equadus,
pouczenia,
tworzenie haseł
06 czerwca 2008
Jak bije serce Wikisłownika?
Znalazłem dzisiaj na Tablicy ogłoszeń Wikipedii narzędzie rysujące "EKG" projektu. Możecie sobie porównać wykresy dla Wikisłownika i Wikipedii. Ciekawi mnie, czy mała zapaść (prawie zero nowych artykułów) w okolicy 17 maja miała związek z przygotowaniami do wyjazdu na Konferencję Wikimedia Polska (22 maja). Interesujący jest też skok – na przełomie marca i kwietnia powstawało nawet 300 artykułów dziennie; czy czasem nie wtedy była przerwa świąteczna? ;-)
Jeszcze ciekawostka: wykresy pokazują, kiedy szacunkowo projekt osiągnie kolejną okrągłą liczbę artykułów. Nam 100 000 stron przepowiada 24 października 2008. A zakład, że będziemy mieli wcześniej?
Jeszcze ciekawostka: wykresy pokazują, kiedy szacunkowo projekt osiągnie kolejną okrągłą liczbę artykułów. Nam 100 000 stron przepowiada 24 października 2008. A zakład, że będziemy mieli wcześniej?
Subskrybuj:
Posty (Atom)