Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolnołużycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolnołużycki. Pokaż wszystkie posty

06 grudnia 2008

Jeszcze fałszywi przyjaciele

Znowu czytając dzisiaj wiadomości z Łużyc wpadłem na zabawnego fałszywego przyjaciela. Weźmy tekst "wy sćo jězu skazali?". Nie jest to wcale fragment piosenki wygolonego na łyso zespołu ani treść wymiany zdań między kibicami rywalizujących drużyn (zdanie zresztą spreparowałem na poczekaniu, nie szukajcie w Google'u). Weźmy pozornie podobny przypadek: jeśli głośno wymówi się "wy sćo tam byli?", można wpaść, że chodzi o odpowiednik "wyście tam byli?".

Tak naprawdę "wy sćo jězu skazali?" znaczy "czy zamówiliście już jedzenie?", a jak coś jest "skazane" to jest zamówione ;-) W tekście z wiadomości, który czytałem, dziwiłem się z kolei, czemu "gmejny kažu swójim staršym wobydlarjam" (mieszkańcom) coś na święta zrobić. Okazało się, że gminy nie każą, tylko zapraszają, bo kazaś to zapraszać.

08 września 2008

Co ma wspólnego golizna z lasem






Jest sobie w dolnołużyckim słówko „góla”, które jest o tyle dziwne, że oznacza „las”. Gdy je zobaczyłem po raz pierwszy, wydało mi się bardzo podejrzane - no bo jak to, pierwsze skojarzenie nasuwa się z czymś gołym, a las bynajmniej gołym terenem nie jest. Po jakimś czasie okazało się, że nie tylko u mnie wyraz ten powoduje taką reakcję; ba, łamią sobie nad nim głowę dolnołużyccy etymolodzy. Wpadł mi w ręce niedawno 34 numer „Nowego Casnika” z tego roku, gdzie temat pochodzenia tego wyrazu zajmuje 2 (!) strony. A sprawa nie jest trywialna, bo do wyjaśnienia zaprzęgnięto badania archeologiczne i wiedzę o sposobie orania roli w Średniowieczu.

Na zapoznanie się z artykułami tam zamieszczonymi miałem w pociągu dużo czasu, więc przewałkowałem temat od początku do końca tyle razy, że doszedłem ostatecznie do sensu całości bez użycia słownika. Artykuły były bardzo ciekawe i jakby nie było, przekonały mnie do przedstawionych wyjaśnień. Naturalnie stwierdziłem, że szkoda by było, żeby efektami moich zmagań z opisami użycia pługa i płodozmianu nie podzielić się z innymi. Oto więc jest: hasło góla z moim zdaniem najdłuższą etymologią na Wikisłowniku. Nie, nie zajmuje dwóch powierzchni ekranu, więc zachęcam do rzucenia okiem. ;-)

19 maja 2008

Chcieć, ale jak, czyli o tym, jak niełatwe bywa pisanie słowników

Od pewnego czasu zaczęło mnie gryźć jedno hasło. Chodzi o kśěś, czyli „chcieć” w języku dolnołużyckim – jakby nie było, czasownik o istotnym znaczeniu. Za internetowym słownikiem Instytutu Łużyckiego jako formy czasu przeszłego podane były kšěł/kšěła. Nie podobały mi się te konstrukcje, bo w zasadzie znikąd pojawiało się „s” z daszkiem zamiast „ś”, a i samo ich brzmienie zdawało mi się dziwne (czy „kszieł” ma coś wspólnego z polskim „chciał”, nie mówiąc już o trudnościach z wymówieniem takiej zbitki?). Ale cóż – ze względu na słabą znajomość dolnołużyckiego zostawiłem to w spokoju. Współautorem internetowego słownika był Manfred Starosta – absolutny autorytet dolnołużyckiego językoznawstwa, najwyższa instancja. Uznałem, że z takim kimś nie ma co się kłócić.

Ostatnio naszła mnie jednak fala wątpliwości. Co w takiej sytuacji począć? Normalnie człowiek bierze inny słownik i porównuje. Niestety nie mam dostępu do radzieckiego słownika rosyjsko-dolnołużyckiego (nawet gdybym miał, i tam nie miałbym z niego wielkiego pożytku, gdyż rosyjskiego nie znam), a po polsku nie wyszła po prostu żadna poważna pozycja. Szukanie w Google może być zwodnicze – tekstów po dolnołużycku w Internecie jest mało; są fora dyskusyjne, ale ciężko stwierdzić, kto na nich jest „prawdziwym” Dolnołużyczaninem. W zasadzie mam wrażenie, że więcej tam zapaleńców z Polski i Czech oraz gości z Górnych Łużyc niż Dolnołużyczan. Wyników dla „kśěł” było więcej, ale do czego przywiązywać większą wagę: słownika o niezaprzeczalnej renomie czy swobodnym dyskusjom, co do których nie wiadomo do końca, w jakim są prowadzone języku (czasem ciężko jest odróżnić górnołużycki od dolnołużyckiego; a jak będzie pisał Górnołużyczanin starający się pisać po dolnołużycku?).

Jeden z wyników zwróconych przez wyszukiwarkę zabił mi do tego niezłego ćwieka: były tam użyte obie formy. Literówka? A może jakaś głębsza przyczyna? Podzieliłem się moimi wątpliwościami z Joystickiem, który naprowadził mnie na jeszcze jeden trop: reforma pisowni. W dolnołużyckim w roku 1995 nastąpiła reforma, w następstwie której np. „spěwaś” przeszło w „spiwaś”, a „gornoserbski” w „górnoserbski”. Wyobraźmy sobie, że forma z „š” jest według starej, a z „ś” – według nowej pisowni. Autor artykułu mógł się nie przyzwyczaić do nowych reguł i napisał raz tak, a raz tak; program do sprawdzania pisowni albo osoba-korektor mogłaby to przeoczyć.

W podobnych sytuacjach wyjątkowo przydatni okazują się native speakerzy. Gdybym, na przykład, rozwijał słownik chorwackiego, nie musiałbym nawet ich szukać – po prostu napisałbym do „naszego” Frano. Niestety, native speakerów nie uświadczy (zazwyczaj) ani na łużyckim kanale IRC-owym Wikipedii, ani na samej dolnołużyckiej Wikipedii. Mógłbym tam liczyć co najwyżej na pomoc dwóch Niemców, tak jak ja uczących się dolnołużyckiego (co prawda, dłużej). Ostatecznie zwróciłem się o poradę do Dundaka – Górnołużyczanina, który kiedyś nagrywał na moją prośbę wymowę górnołużycką, i który zna dolnołużycki. W jego szkolnym słowniku była pisownia przez „ś”. Nie zostało nic innego, jak zwrócić się bezpośrednio do najwyższej instancji z prośbą o wyjaśnienie. Uprzejmą i szybką odpowiedź dostałem dzisiaj – faktycznie, w słowniku była literówka. W problematycznym artykule ktoś po prostu raz nacisnął źle klawisz.